| Newsy | Zaloguj się | Zarejestruj się | Galeria | Download | Kontakt |
szukaj:   
Ciekwostki - artykuły
Nagrody Darwina
Absurdy
Eksperymenty
Czy wiesz, że...
Ciekawostki naukowe
Ciekawosti sportowe
Ciekawosti z Polski
Ciekawosti ze świata
Magiczne sztuczki
Fakty i mity
Ciekawe filmiki
Ciekawe filmiki
Śmieszne filmiki
Jak to się robi?
Filmiki z rekordów guinessa
Ekstremalne filmiki
Zagadki
Zagadki matematyczne
Głupie zagadki
Inne ciekawe
Psychotesty i Psychozabawy
Dowcipy z PRL
Dowcipy
Subskrypcja
informacje o nowych wersjach na twój mail!
Reklama
Reklama
Artykuły > Ciekwostki ze świata > Różne ciekawostki ze świata

Różne ciekawostki ze świata

1. Życie zamarło w wiosce po kradzieży Koranu
Mieszkańcy wioski Negel w Iranie zaprzestali w ostatnim tygodniu wszelkich prac po kradzieży kopii Koranu z VII wieku - podała państwowa telewizja irańska. Setki wieśniaków przez ostatni tydzień protestowały przeciw kradzieży zabytku z miejscowego meczetu. "Wieś jest martwa bez tej księgi Koranu" - powiedziała młoda kobieta ubrana w tradycyjny islamski czador. W telewizji pokazano setki kobiet modlących się przed murami meczetu i recytujących Koran w intencji szczęśliwego odnalezienia księgi. Tę samą księgę Koranu skradziono już w 1992 roku, lecz po czteromiesięcznych poszukiwaniach została odnaleziona. Po odzyskaniu Koranu w wiosce odbyły się specjalne modły.

2. Meteoryt zranił 76-letnią kobietę
76-letnia Pauline Aguss jest najprawdopodobniej pierwszą Brytyjką, którą trafił meteoryt. Jej historię opisuje w środę dziennik "Sun". Pani Aguss z Lowestoft we wschodniej Anglii zabierała się właśnie za rozwieszanie prania w ogródku, kiedy poczuła ostry ból w ramieniu. Została zraniona, ale nie miała pojęcia, co się stało. W końcu jej mąż Jack znalazł wyjaśnienie. W miejscu, w którym Pauline zaczynała rozwieszać bieliznę, na ziemi leżał zakrwawiony, ciężki "kamyk" wielkości orzecha włoskiego. Astronom Neil Bone, który obejrzał to znalezisko, uznał, że najprawdopodobniej jest to meteoryt. "Sun" pisze, że meteoryt pochodzi prawdopodobnie z pasa asteroid między Jowiszem a Marsem. Ziemia jest regularnie "bombardowana" przez meteoryty, ale Wielka Brytania nie zna przypadku trafienia człowieka przez taki kawałek pozaziemskiej materii. Pauline Aguss uważa, że miała wiele szczęścia, ponieważ meteoryt trafił ją w ramię, a nie w głowę, co mogłoby się zakończyć fatalnie.

3. Klej lepszy niż imadło
Klej, który pod wpływem ultrafioletu twardnieje, a po naświetleniu podczerwienią mięknie, może znaleźć zastosowanie jako nietypowe "imadło" - informuje serwis "EurekAlert". Podczas obróbki mechanicznej poddawany jej przedmiot musi być dobrze umocowany. Naprawdę solidny nacisk może jednak uszkodzić powierzchnię, a nawet zgnieść cały przedmiot. Typowe uchwyty są też niewygodne i zajmują sporo miejsca, uchwyty magnetyczne - trzymają tylko przedmioty zawierające żelazo, a próżniowe są słabe. Dlatego naukowcy z Penn State University zaproponowali zastosowanie uchwytu, pokrytego klejem o wytrzymałości, która zmienia się pod wpływem światła. Stalowy uchwyt, odpowiadający kształtem obrabianej części, jest wyposażony w otwory zakryte "szkiełkami" z taniego syntetycznego szafiru. Przez nie przedostaje się światło ultrafioletowe. W ciągu niewielu sekund nadaje ono pokrywającemu uchwyt klejowi dużą wytrzymałość. Gdy obróbka jest zakończona, wystarczy przez ułamek sekundy naświetlić klej podczerwienią z lasera, by puścił.

4. Przyjęcie "rozwodowe" za 4 tys. dolarów
Pewna Saudyjka była tak szczęśliwa, że wreszcie uzyskała rozwód, że na wyprawione z tej okazji przyjęcie "lekką ręką" wydała 4 tys. dolarów - podała w czwartek lokalna gazeta "al-Watan". Kobieta zaprosiła do parku w Medynie, gdzie na świeżym powietrzu odbywało się przyjęcie, rodzinę, przyjaciół, ale też wszystkie osoby znajdujące się w pobliżu. Prawo islamskie obowiązujące w Arabii Saudyjskiej zezwala na rozwody, ale większość kobiet nie decyduje się na ten krok w obawie przed reakcją społeczeństwa i utratą opieki nad dziećmi.

5. Nocne poszukiwania legwana
Przez prawie cztery godziny w Wiśle w okolicach Ostrowa w gminie Tarłów trwały w nocy poszukiwania legwana. Jaszczurka kilka dni temu pojawiła się na jednej z tamtejszych wysp. Jak się okazało, niespełna dwa miesiące temu legwan uciekł swojemu opiekunowi i zaginął. Strażacy z jednostki Ratowniczo-Gaśniczej numer jeden w Kielcach próbowali pomóc odnaleźć legwana przy pomocy specjalnej kamery termowizyjnej, która wykrywa różnicę temperatur. Przez prawie cztery godziny strażacy przeczesywali wyspę i jej okolicę - te miejsca, w których kilka godzin wcześniej widziano poszukiwaną jaszczurkę. Działania strażaków nie przyniosły jednak efektu, gad przystosował swoją temperaturę ciała do temperatury powietrza. Kamera okazała się bezskuteczna. Zwierzę uciekło jego właścicielowi, kiedy ten wyprowadził je na spacer. Legwan przestraszył się burzy. Policja apeluje do mieszkańców, aby nie bali się legwana, a w razie jego napotkania niezwłocznie powiadomili policję lub straż pożarną. Legwan to zwykła jaszczurka, jest roślinożerna i nie stanowi zagrożenia dla człowieka.

6. Puma w lasach na północy Moraw
Troje ludzi twierdzi, że widziało pumę w lasach otaczających miasto Vsetin na północnych Morawach - podał czeski dziennik "Mlada fronta Dnes". Miejscowy myśliwy Josef Miklas potwierdza te doniesienia. Według niego, zwierzę było czarne i miało długi ogon, co wyklucza, by mógł to być ryś. Mieszkańców pobliskich miejscowości ostrzeżono o możliwym niebezpieczeństwie. Myśliwi przeszukują okolice, ale jak dotąd nie znaleźli śladów pumy. Nikt nie jest w stanie wytłumaczyć, skąd puma znalazła się w tej okolicy. Zoolog z Ostrawy Ludvik Kunc przypuszcza, że może uciekła od jakiegoś biznesmena, który mógł trzymać takie zwierzęta. W 1996 roku w Usti nad Łabą na północy Czech krążyła pogłoska o pumie, ale również wtedy policja nie znalazła zwierzęcia. W zeszłym roku podczas festiwalu rockowego miano widzieć lwa. Tego również władze nie były w stanie potwierdzić.

7. Męski balet w damskich przebraniach
Les Ballets Trockadero De Monte Carlo - męski balet z Nowego Jorku występujący w damskich przebraniach - przyjedzie na przełomie października i listopada na tournee do Polski - poinformował organizator, Agencja Artystyczna Makroconcert. W skład grupy wchodzą wyłącznie mężczyźni, którzy w komediowy sposób wykonują legendarne partie żeńskie z repertuaru baletowego, tańcząc w puentach, czyli żeńskich baletkach. Od czasu swego powstania w 1974 roku Trocksi, jak powszechnie się ich nazywa, wystąpili w ponad 500 miastach na całym świecie, a ich twórczość została okrzyknięta światowym fenomenem tańca. W Polsce zaprezentują fragmenty słynnych baletów, m.in. II akt z baletu "Jezioro Łabędzie* Piotra Czajkowskiego, "Go for Barocco" do muzyki Jana Sebastiana Bacha, "Łabędzia" do muzyki Camillea Saint-Saensa oraz balet "Paquita" Ludwiga Minkusa. Zespół wystąpi w Zabrzu, Wrocławiu, Poznaniu, Bydgoszczy, Warszawie i Łodzi.

8. Aktorka zaprojektowała niewidzialną bieliznę
Elizabeth Hurley stworzyła własną kolekcję bielizny, w której znajdzie się model będący ucieleśnieniem marzeń każdej kobiety - niewidzialna para majtek i biustonosz. 39-letnia aktorka od dłuższego czasu zastanawiała się nad własnym biznesem, zdaje sobie bowiem sprawę z tego, że jej praca modelki dobiegnie wkrótce końca. Narzeczony Liz - Arun Nayar poddał jej pomysł kolekcję odzieżową, a Hurley wymyśliła kilka bardzo interesujących modeli, między innymi niewidzialną bieliznę, której nie widać spod obcisłych ubrań. Zaprojektowane przez Elizabeth Hurley ubrania trafią do sprzedaży pod koniec tego roku.

9. Oferta sklepu: Trumny w dziale materaców
Sieć sklepów Costco w Chicago wprowadziła do swojej oferty trumny, co bardzo rozjuszyło właścicieli lokalnych zakładów pogrzebowych. Od poniedziałku, w jednym ze sklepów przy Oak Brook rozpoczęto próbną sprzedaż trumien, które z braku odpowiedniej sekcji wystawiono w dziale materaców. Costco Wholesale Corp. Słynie raczej ze sprzedaży hurtowych ilości kurczaków i napojów gazowanych, więc nowy asortyment jest rzeczywiście nieco zaskakujący. Sklep oferuje sześć modeli niedrogich stalowych trumien firmy Universal Casket Company w całej gamie kolorów - od neapolitańskiego błękitu po liliowy. Wszystkie trumny występują w średnim rozmiarze, kosztują 799,99 dolara i mogą być dostarczone do domu nabywcy w ciągu 48 godzin.

10. Polacy są bardzo aktywni erotycznie
Polacy to naród bardzo aktywny erotycznie - pisze "Życie Warszawy", powołując się na badania przeprowadzone w 27 krajach przez szwajcarski instytut badania opinii publicznej Isopublic. Okazało się też, że oprócz aktywności erotycznej, wiedziemy prym w długości codziennego snu. Chociaż Polacy nie lubią swoich sypialni, to ponad jedna trzecia z nas przyznaje, że codziennie uprawia w nich seks. A po namiętnym wieczorze lubimy zasnąć i spać najdłużej na świecie - pisze "Życie Warszawy". Z przeporwadzonych badań wynika, że śpimy średnio 7 godzin i 31 minut. Dorównują nam w tym tylko mieszkańcy krajów Beneluksu. Aż 35 procent przebadanych Polaków przyznało, że codziennie angażuje się w grę miłosną w swoich sypialniach. To najlepszy wynik w całej Europie - czytamy w "Życiu Warszawy". Pobiliśmy nawet znanych z namiętności Włochów i Hiszpanów. Z badań wynika również, że sypialnia nie jest dla nas wyłącznie miejscem nocnego odpoczynku, ale jest również pokojem do pracy i zabawy. Posiadanie oddzielnego pomieszczenia przeznaczonego jedynie na sen to w Polsce wciąż rzadkość. Zwykle to pokój dzienny staje się w nocy sypialnią

11. Niedźwiedź upił się do nieprzytomności
Tego chyba nie dokonałby żaden człowiek, a misiowi udało się - wypił 36 puszek piwa, po czym zasnął niedźwiedzim snem na jednym z kempingów w stanie Waszyngton w USA - podali pracownicy kempingu. Pracownicy kempingu zauważyli, że niedźwiedź śpi na trawniku, ale nie wiedzieli, o co chodzi, dopóki nie spostrzegli, że obok niego leży mnóstwo puszek po piwie. Okazało się, że dwuletni miś włamał się do chłodni kempingowej, znalazł tam puszki z piwem, które otworzył pazurami i zębami. Następnie urządził sobie popijawę. Przy okazji wyszło na jaw, że zwierzak ma dość wyszukany gust. Na początku spróbował piwa z "niższej półki", ale szybko przerzucił się na lokalny gatunek trunku i już przy nim pozostał. Aby zwabić niedźwiadka, by móc go przenieść w inne miejsce, ustawiono przynętę złożoną z pączków, miodu i dwóch puszek piwa. Poskutkowało.

12. Miałeś operację plastyczną - będziesz musiał nosić 2 dokumenty!
Arnold Schwarzenegger uważa, że powinno się wprowadzić obowiązek noszenia dokumentów ze zdjęciami sprzed i po operacji plastycznych. Gubernator stanu Kalifornia przedstawił tę dość nietypową propozycję, przemawiając podczas uroczystego zjazdu z okazji 75. rocznicy założenia kalifornijskiej szkoły policyjnej. "Podczas legitymowania zatrzymanych osób, będziecie mogli porównać ich twarz z dwoma zdjęciami - przed i po operacji" - obiecał zgromadzonym polityk.

13. Szukały kota... i okradały staruszki
Policja zatrzymała dwie siostry w wieku 18 i 27 lat, które pod pretekstem szukania kota wchodziły do mieszkań i okradały starsze kobiety - poinformował podinsp. Tomasz Klimczak z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi. Według policji, oszustki zawsze działały w ten sam sposób. Jedna z kobiet pukała do mieszkania, prosiła o kartkę i długopis, tłumacząc, że chciała zostawić informacje dla sąsiada. "Kiedy kobiety rozmawiały w drzwiach, podbiegała druga z sióstr i mówiła, że do mieszkania przez otwarte drzwi wbiegł jej kot. Gdy właścicielka mieszkania z jedną z kobiet szukała kota, druga oszustka okradała mieszkanie" - wyjaśnił Klimczak. Dotąd policja odnotowała dwie takie kradzieże w centrum miasta. W jednym przypadku złodziejki skradły 4 tys. zł, w drugim - 1,5 tysiąca zł oraz trzy futra. Policja nie wyklucza, że ofiarami oszustek padło więcej osób.

14. Nie chwytać białych niedźwiedzi na lasso...
Czterej młodzi mieszkańcy Grenlandii schwytali na lasso białego niedźwiedzia, który płynął u południowych wybrzeży wyspy - podało grenlandzkie radio KNR. Polowanie odbyło się w minioną niedzielę w pobliżu wioski Saarloq na południu Grenlandii. SatySfakcja młodych ludzi z udanych łowów trwała krótko. Wprawdzie schwytane zwierzę zabił myśliwy, po czym wynagrodził swych pomocników niedźwiedzimi łapami i pazurami, najpewniej będą musieli trofea oddać, bo chyba złamali prawo łowieckie, które zakazuje zakładania na białe niedźwiedzie sideł. Sprawę bada policja. Naczelnik policji Anders Linnet podkreślił, że na razie nie jest jasne, czy lasso można uznać za sidła. W przypadku udowodnienia kłusownictwa młodzi ludzie zostaną ukarani, prócz odebraniem trofeów, także grzywną. Sposób schwytania zwierzęcia przypominał postawienie sideł. Młodzi ludzie zarzucili na niedźwiedzia lasso z łodzi. Choć stał się on agresywny, co zmusiło ich do obcięcia pętli, zdołali go utrzymać między łodzią a lądem, do czasu przybycia myśliwego. Jeden z młodych Grenlandczyków, Poul Erik Frederiksen, powiedział radiu KNR, że on i jego przyjaciele postanowili schwytać niedźwiedzia, by pomóc myśliwemu, gdyż jest ubogi. Według amerykańskiej organizacji Polar Bears International, corocznie na Grenlandii odstrzeliwuje się około 100 białych niedźwiedzi. Łączna populacja tego gatunku szacowana jest na 22 do 25 tysięcy sztuk.

15. Emerytka okradła dyrektora banku
Pewna emerytka ukradła z peruwiańskiego banku kilkanaście tysięcy dolarów i wymknęła się niepostrzeżenie. Kobieta, którą lokalna prasa okrzyknęła mianem "Cichej Babci", przyczaiła się pod drzwiami dyrektora banku i po jego wyjściu po prostu weszła do gabinetu i zabrała znajdujące się tam pieniądze. Po przeanalizowaniu taśm z kamer przemysłowych, policja ustaliła jedynie, że przestępczyni ma około 65 lat.

16. Porzucony narzeczony groził ambasadom
Porzucony narzeczony, który wysyłał listy z groźbami do ambasad Kanady i USA, żądając odnalezienia swej kanadyjskiej wybranki, został skazany w piątek przez sąd w Jekaterynburgu na 6 lat więzienia. 36-letni Aleksander Raskowałow wysyłał listy na początku 2002 roku do amerykańskich i kanadyjskich placówek dyplomatycznych w Jekaterynburgu i Moskwie, a także w Finlandii, Portugalii, Niemczech i Belgii. Niektóre koperty zawierały biały proszek, jak się potem okazało - nieszkodliwy. Wywoływały jednak alarm w pełnej napięcia atmosferze po zamachach terrorystycznych z 11 września 2001 roku i wykryciu listów z wąglikiem w Stanach Zjednoczonych. Raskowałow domagał się w listach odnalezienia Kanadyjki, która wyłudziła od niego 3 tys. dolarów, obiecując mu małżeństwo i związane z tym prawo pobytu na Zachodzie.

17. Gigantyczna jajecznica na autostradzie
Piętnaście ton jajek, rozbitych w wyniku wypadku drogowego, rozlało się na autostradzie niedaleko Hanoweru, na północy Niemiec. Powstanie gigantycznej jajecznicy spowodowało wyłączenie z ruchu dwóch pasów i korki. Do zdarzenia doszło, gdy kierowca ciężarówki załadowanej nabiałem musiał gwałtownie zahamować, widząc na drodze duży metalowy przedmiot, który usiłował ominąć. Ten manewr mu się udał, ale ciężarówka utraciła sterowność i uderzyła w przydrożną barierkę. Potłuczone jaja, jak opowiadają świadkowie, strumieniem popłynęły autostradą. Poturbowany szofer trafił do szpitala, ale jeszcze w czwartek ma go opuścić. Szkody powstałe w wyniku wypadku oceniono na 100 tys. euro.

18. Pies na pieniądze
Pewna Niemka w Aschaffenburgu (Bawaria) podjęła w banku 380 euro. Pieniądze zostawiła na siedzeniu w samochodzie, przykryte papierami i pod opieką psa, po czym poszła jeszcze coś załatwić. Kiedy wróciła do samochodu, banknotów nie było, a pies najwyraźniej czuł się bardzo źle. Kobieta była przekonana, że padła ofiarą przestępców, którzy odurzyli czworonoga jakimś narkotykiem i ukradli gotówkę. Natychmiast zgłosiła kradzież policji i pojechała do weterynarza z psem, który z coraz większym trudem powstrzymywał torsje. Weterynarz zrobił psu zastrzyk i 20 minut później zwierzę zwróciło sześć banknotów po 50 euro. Banknoty były w całkiem niezłym stanie. Chwilę potem pojawiła się i reszta pieniędzy, wprawdzie w strzępkach, ale na tyle dużych, że nie powinno być żadnych problemów z wymienieniem ich w banku.

19. W sezonie ogórkowym grasują krokodyle i pantery
Kapitanat portu w Civitavecchia - 100 km od Rzymu, ostrzegł urlopowiczów przed krokodylem. Sceptycy uważają jednak, że to wiadomość typowa dla sezonu ogórkowego. W rzeczce Fiora, wpadającej do morza Tyrreńskiego w pobliżu portu w Civitavecchia, pięć osób widziało w ostatnich godzinach krokodyla. Metrowy gad płynął spokojnie raz pod prąd, raz z prądem. Relacje świadków są niemal identyczne i władze dały im wiarę, ogłaszając stan zagrożenia. Nie brakuje jednak sceptyków, którzy opowieść o krokodylu radzą włożyć między bajki, nazywane tu "legendami metropolitalnymi". Mają one już swoją tradycję. W ubiegłym roku widziano krokodyla w centrum Rzymu, pod jednym z mostów na Tybrze. Okazał się jednak wypchany. Regularnie każdego lata w pobliżu stolicy pojawiała się czarna pantera. Nie zrobiła nikomu krzywdy, ale trzymała w napięciu mieszkańców miasteczek i wiosek, które miała rzekomo nawiedzić. Aż dziwne, że nie dała jeszcze o sobie znać w tym roku.

20. Policja zmusiła parę do ślubu
Policja doprowadziła do ołtarza parę, która wbrew obowiązującym w Bangladeszu przepisom próbowała zameldować się w hotelu bez ślubu. Funkcjonariusze poinformowali chłopaka, że musi zdecydować się na ślub ze swoją dziewczyną lub zostanie oskarżony o gwałt. W konserwatywnym Bangladeszu, pary mieszane mogą mieszkać razem w hotelu jedynie jako małżeństwa.

21. Zaaferowany podróżą - zapomniał o żonie
Duński kierowca tak był zaaferowany podróżą przez Francję do Hiszpanii, że nie zauważył, że po postoju na jednym z francuskich przydrożnych parkingów wyruszył w dalszą drogę bez żony. To, że nie ma jej na siedzeniu obok, spostrzegł po przejechaniu 250 kilometrów - pisze AFP. W tym czasie jego małżonka, pozostawiona na poboczu autostrady bez pieniędzy, dokumentów i telefonu, na próżno szukała męża. Dopiero po godzinie udało się jej zatrzymać przejeżdżających żandarmów i opowiedzieć o swoim nieszczęściu. Żandarmi właśnie załatwiali hotel dla kobiety, kiedy z departamentu Żyrondy zadzwonili ich koledzy, mówiąc, iż pewien Duńczyk szuka żony. Wszystko się skończyło szczęśliwie, Duńczyk wrócił po żonę i razem kontynuowali podróż do Hiszpanii.

22. 3,8 mln gości na paryskiej plaży
3,8 mln osób odwiedziło w tym roku "Paris Plage", czyli 3,5 km nadbrzeżnych ulic nad Sekwaną z prawdziwymi palmami, piaskiem, kawiarniami, leżakami do opalania oraz basenem - poinformowały w piątek władze Paryża. Piątek był ostatnim dniem otwarcia plaży, czynnej przez miesiąc. Podczas tegorocznej, trzeciej już edycji "Paris Plage", liczba odwiedzających była o 25 - 30 proc. większa niż w roku poprzednim. "Zgodnie z oczekiwaniami, był to kolejny duży sukces. Po raz trzeci plaża okazała się świetnym sposobem na relaks i wakacyjny nastrój w środku miasta" - uważa Daniel Collard, przedstawiciel organizatorów. W piątek wieczorem po plaży spacerowały jeszcze setki osób, wiele z nich czekało na późny koncert. W poniedziałek rano ulica nad Sekwaną zostanie otworzona dla ruchu samochodowego. "Przychodzę tu właściwie codziennie, ze znajomymi lub sama. Najczęściej spacerujemy lub po prostu siadamy nad rzeką i organizujemy mały piknik. Szkoda, że już zamykają, bo oznacza, że kończy się lato" - powiedziała PAP 23-letnia Emma. "To świetny pomysł. Szkoda, że prezydent Warszawy nie pomyślał o tym samym" - żartowała turystka z Polski, 28-letnia Ania. "Paris-Plage" miała zapewnić różnorodne formy rozrywki i wypoczynku, dlatego były leżaki na piasku, hamaki, duże parasole i stoliki plażowe, wszystko w kolorze niebieskim. Otwarto też pięć kawiarni i kilka sklepików oraz zapewniono miejsce na pikniki, był ogródek z egzotycznymi roślinami. W tym roku na brzegu Sekwany, na wysokości Wyspy św. Ludwika, zainstalowano odkryty basen. Plaża była miejscem licznych koncertów muzyki rozrywkowej. Zorganizowanie imprezy kosztowało 2 mln euro, w tym 600 tys. euro to wkład miasta a 1,4 mln - sponsorów.

23. Przesiedział 4 tygodnie za kradzież kufla
Niemiłe wspomnienia wywiezie z Niemiec pewien młody Amerykanin, przyłapany na próbie kradzieży kufla ze słynnej monachijskiej piwiarni Hofbraeuhaus. 22-letni student socjologii z Nowego Meksyku został aresztowany, kiedy - próbując ukraść kufel na pamiątkę - zaczął się szarpać z ochroniarzem. Posiedział w areszcie całe cztery tygodnie, zanim w piątek sąd skazał go na 1260 euro grzywny. Po wydaniu wyroku sędzia życzył skazanemu "wszystkiego najlepszego" i wyraził nawet ubolewanie, że młody człowiek musiał czekać na proces w areszcie.

24. 28 dzików na drodze
28 dzików przechadzało się po jednej z ulic w Berlinie w poszukiwaniu jedzenia - poinformowała w piątek niemiecka policja. Zwierzęta w czwartek rano wyszły z pobliskiego lasu, ponieważ nie miały co jeść i instynktownie skierowały się w stronę miasta, aby zaspokoić głód. Policja zamknęła teren i zapędziła dziki z powrotem do lasu. Reuter nie podaje, czy wcześniej je nakarmiła.

25. Awaria komputera gorsza niż śmierć!
Przeprowadzone przez firmę Geek Squad badania wykazały, że Amerykanie bardziej boją się utraty danych niż śmierci. Z telefonicznych wywiadów wynika, że mieszkańców USA bardziej przeraża awaria sprzętu komputerowego, niż wizyta poborcy podatkowego czy konieczność wygłoszenia publicznego przemówienia. Czterech na dziesięciu obywateli USA nie mogłoby żyć bez komputerów. Również 40% odpowiedziało, że w razie pożaru po uratowaniu rodziny i przyjaciół ratowaliby sprzęt komputerowy.

26. Za co muszą wstydzić się Niemcy
Większość Niemców wstydzi się z powodu zachowania ich rodaków na zagranicznych wyjazdach. Badania Emnid Institute wykazały, że aż 63% Niemców rumieniło się ze wstydu za swoich rodaków podczas wakacyjnych wyjazdów, a z tego 65% wstydziło się z powodu fatalnego ubioru innych Niemców, czyli głównie nagminnego upodobania do połączenia sandałów i skarpet. Najbardziej irytujące były dla ankietowanych hałasy robione przez rodaków (88%), ich nieustanne narzekanie (82%) i ciągłe domaganie się typowo niemieckiej kuchni (66%).

27. Wiózł skradziony sprzęt AGD na deskorolce
26-letni Brytyjczyk Jason Sanderson został skazany na 10 miesięcy więzienia za kradzież pralki i lodówki, które transportował z miejsca przestępstwa na... deskorolce - poinformował dziennik "The Daily Telegraph". Sanderson był już wcześniej karany za kradzieże w sklepach i włamania. Tym razem został aresztowany, kiedy wiózł sprzęt AGD balansujący na deskorolce ulicami Addlestone. Podczas rozprawy przed sądem przyznał się do winy. Dzięki temu otrzymał łagodniejszy wymiar kary.

28. Kolejny Polak rekordzistą Guinnessa
Rekord świata w jeździe dobowej rowerem stał się faktem. Bolesław Krawczyk, mieszkaniec Olsztyna, w ciągu 24 godzin przejechał 752 km, bijąc poprzednie osiągnięcie o 51 km. Mimo że Bolesław Krawczyk nie zdobył olimpijskiego medalu jak wioślarze, jest dziś również bohaterem dnia w Olsztynie. Dla kolarza było to kolejne wyzwanie, do którego przygotowywał się bardzo rzetelnie. Wpis do Księgi Guinnessa to praktyczny efekt wyczynu, jednak dla Bolesława Krawczyka ma to zupełnie inny wymiar. Podejmowanie takich prób to sens jego życia i - jak powiedział - możemy spodziewać się z jego strony następnych przedsięwzięć - niekoniecznie w kolarstwie.

29. W Polsce stanął pomnik świni
Przed urzędem gminy w wielkopolskiej miejscowości Siedlec został dziś odsłonięty - w dniu święta świni - pomnik tego zwierzęcia. Wykonany z lipowego drewna waży 3,5 tony. Jest to jedyny taki pomnik w Polsce. Na około 1000 tutejszych gospodarstw, w 600 hoduje się właśnie świnie i z tego zajęcia żyje około 80 proc. mieszkańców gminy. Dlatego postanowiono, że świnia będzie miała swoje święto i swój pomnik.

30. Chińczycy czytają mniej książek
Chińczycy czytają mniej książek i gazet, a jeżeli już wybierają taką formę spędzania wolnego czasu to sięgają po mało wymagającą literaturę - poinformowała w piątek agencja Xinhua. Z przeprowadzonych badań wynika, że w zeszłym roku tylko 51,7 proc. Chińczyków sięgnęło po książkę, co oznacza spadek o 8,7 proc. w porównaniu z rokiem 1998. Z 50 proc. w 1998 r. do 46,4 proc. w 2003 r. spadł odsetek czytających gazety. Jeden Chińczyk w 2003 r. przeczytał średnio pięć książek. Po latach czytania nudnej, propagandowej literatury - jedynej akceptowanej przez partię komunistyczną - większość ludzi woli teraz czytać coś lżejszego, wyłącznie dla rozrywki. 90 proc. wydawanych w Chinach książek to właśnie tego typu literatura. Władze w Pekinie do końca tego roku planują otworzyć księgarnię i kolportować książki tylko dla cudzoziemców, ale zagranicznym biznesmenom nie będzie wolno inwestować w sektor wydawniczy w kraju. Reuter przypomina, że władze komunistyczne, poprzez cenzurę, starają się kontrolować co ludzie czytają, a więc dobrowolnie nie oddadzą rynku wydawniczego.

31. Amerykanka mistrzynią w jedzeniu homarów na czas
W Kennnebunkport, w amerykańskim stanie Maine, ogłoszono w sobotę zwycięzcę światowych zawodów w jedzeniu homarów na czas. Palma pierwszeństwa przypadła Amerykance, która zjadła 38 homarów w zaledwie 12 minut - podała w niedzielę agencja AP. Filigranowa Sonya Thomas pochłonęła w imponującym czasie prawie 4,5 kg mięsa homarów i zdobyła nagrodę wysokości 500 dolarów i pamiątkowy pas. "Mam naturalne predyspozycje ze względu na pojemność mojego żołądka" - powiedziała skromnie ważąca 47 kg zwyciężczyni. "Mogłabym jeść jeszcze, wszystko, byle nie homary" - dodała. W konkursie brało udział 11 zawodników. Każdy miał pomocnika, który wydobywał ze skorupy mięso i dzielił je na mniejsze porcje. Nie jest to pierwsze zwycięstwo pani Thomas. Kilka dni temu wygrała zawody w jedzeniu na czas fasoli w sosie pomidorowym z wieprzowiną. Należy do niej także rekord w szybkim jedzeniu jaj na twardo.

32. Listonosz pomógł odnaleźć kumpla z wojska
Pewien brytyjski listonosz doprowadził do spotkania po latach dwóch przyjaciół, dostarczając list zaadresowany do "Pana Adama Hastingsa (70 lat) - gdzieś w Newcastle". Mieszkający w hrabstwie Kent 71-letni Henry Dillon postanowił odnaleźć przyjaciela, którego nie widział od 1953 roku, więc napisał na kopercie: "Pan Adam Hastings (70 lat) - Gdzieś w Newcastle. Czy Jakiś Miły Listonosz Mógłby Pomóc Mi Odnaleźć Starego Kumpla z Wojska?" "To niesamowite, że ten list dotarł do moich rąk. Ludzie często psioczą na naszą pocztę, ale muszę przyznać, że tym razem naprawdę świetnie się spisała" - stwierdził zaskoczony Hastings.

33. Wyhodował miniaturową krowę
Kubański hodowca zdołał wyhodować minikrowę. Jak poinformowała w weekend meksykańska gazeta "Reforma", dorosła sztuka ma zaledwie 90 centymetrów wysokości w kłębie. Jednak jak zdradził gazecie 74-letni hodowca Raul Hernandez, celem jest krowa 60-centymetrowa. Wówczas - argumentował - każdy Kubańczyk mógłby hodować takie zwierzę na własnym podwórku i cieszyć się codziennie świeżym mlekiem. Na początku hodowlanych sukcesów we wsi San Juan y Martinez, ok. 300 km na zachód od Hawany, stał niewyrośnięty buhaj Nanino, którego Hernandez, według relacji meksykańskiej "Reformy", przyjął do siebie, gdy odrzucili je inni hodowcy. Poprzez umiejętne krzyżówki Hernandez uzyskiwał w minionych latach coraz mniejsze sztuki. "To są poręczne krowy, prawie kieszonkowy format" - mówi z dumą gazecie kubański hodowca. Resztę życia chce poświęcić na dalsze miniaturyzowanie krowiej rasy. "Byłbym dumny, gdybym zostawił Kubie coś pożytecznego" - dodaje Hernandez.

34. Będzie mieszkać z kilkoma tysiącami skorpionów
Kilka tysięcy skorpionów będzie miała przez ponad miesiąc za współlokatorów pewna Malezyjka, która postanowiła pobić rekord świata w przebywaniu z tymi jadowitymi zwierzętami. W sobotę 24-letnia Nur Malena Hassan wprowadziła się do oszklonego pomieszczenia umieszczonego w centrum handlowym w miejscowości Kuantan, ok. 250 km na wschód od stolicy Malezji Kuala Lumpur. Wraz z nią zamieszkało 6 tys. skorpionów - podała gazeta "Malaysias New Sunday Times". Nad bezpieczeństwem kobiety, która podobno nie wyglądała na wystraszoną, będą stale czuwać lekarze. Obecni też będą przedstawiciele Księgi Guinnessa. Nur Malena może opuszczać pomieszczenie tylko na 15 minut dziennie. Podobno chciała zamieszkać ze skorpionami już wcześniej, ale nie udało jej się wtedy zebrać odpowiedniej liczby tych zwierząt - informuje gazeta. Dotychczasowy rekord należy do pewnej Tajki, która w podobnym towarzystwie wytrzymała 31 dni w 2002 r. Jednak wtedy wraz z nią zamieszkało "zaledwie" 3 tys. skorpionów.

35. Sprzedawca aut musiał przeprosić Schwarzeneggera
Sprzedawca samochodów z amerykańskiego stanu Ohio musiał w sobotę oficjalnie przeprosić gubernatora Kalifornii i byłego gwiazdora filmów akcji Arnolda Schwarzeneggera za używanie w reklamach wizerunku "Terminatora" bez jego zgody - podała agencja AP. Fred Martin musi także wpłacić "pokaźną" sumę na konto jednej z fundacji Schwarzeneggera. Gubernator Kalifornii, były aktor i mistrz świata w kulturystyce, pozwał Martina w 2002 r. Reklama, która tak nie spodobała się Schwarzeneggerowi, przedstawiała zdjęcia ze słynnego "Terminatora", a hasło reklamowe namawiało potencjalnych klientów, aby "rozwiązali" (ang. terminate) swoje obecne umowy i wzięli w leasing albo kupili nowy samochód u Martina.

36. W ciągu minuty została matką i babcią
Pewna Brazylijka została w ciągu zaledwie minuty matką i babcią. 40-letnia Joselia Goncalves de Jesus z Santa Maria urodziła swojego najmłodszego synka w tej samej chwili, w której jej najstarsza córka wydała na świat własne dziecko. Wujek i siostrzeniec urodzili się w tym samym szpitalu i jak zapowiadają dumne mamy, obaj chłopcy będą wychowywani jak bracia.

37. Komórka, która zatańczy i zaśpiewa
W poszukiwaniu klienta producenci wyposażają telefony komórkowe w coraz to nowe gadżety, na przykład w światełka, tańczące w takt muzyki - informuje "New Scientist". Wiele osób chce mieć komórkę z czymś, czego nie mają inni. Stąd popyt na ikonki, dzwonki, migające antenki z imitacją brylantów lub wyposażone w świecące diody naklejki na telefon. W nowym modelu Motoroli każdy przycisk jest podświetlony oddzielną i niezależnie włączaną diodą w innym kolorze. Mogą one migać podczas odtwarzania sygnału lub w takt muzyki, odtwarzanej ze zmagazynowanych w pamięci aparatu plików MP3. Zastosowano w nich system MIDI, ten sam, który stosowany jest podczas koncertów. Efekt przypomina trochę spotykane na bazarach radiomagnetofony z mnóstwem różnokolorowych światełek. Można oczekiwać, że - podobnie jak w przypadku tych boom boxów - wkrótce pojawi się telefon z wirującą lustrzaną kulą, a może nawet z wirującym laserem.

38. Brytyjscy turyści wykorzystywani na wakacjach?
Brytyjscy turyści płacą więcej za te same usługi niż Amerykanie. Płacą też więcej niż Europejczycy z kontynentu, za bilety samolotowe i kolejowe oraz wynajem samochodów - poinformował dziennik "The Daily Telegraph". Analiza cen wykazała duże rozbieżności w opłatach, jakie Brytyjczycy ponoszą w porównaniu do mieszkańców Stanów Zjednoczonych, gdzie przemysł turystyczny stara się wydobyć z potężnego amerykańskiego rynku jak najwięcej. Dziennik przytacza konkretne przykłady - firma Eurostar oferowała amerykańskim pasażerom kupującym on-line bilety pierwszej klasy do Paryża za 232 funty, podczas gdy Brytyjczycy za ten sam bilet zapłacą 280 funtów. Bilety pierwszej klasy były dostępne dla Amerykanów za 139 funtów, dla Brytyjczyków - za 174. Ceny standardowych biletów wynosiły odpowiednio 106 i 124 funty. Rzecznik Eurostar powiedział, że różnica wynika z "różnic kursowych". "Amerykański rynek nie jest tak dobrze rozwinięty, jak brytyjski, i przeżył uderzenie 11 września" - dodał jednak. Podobny mechanizm zaobserwowano w przypadku wynajmu samochodów. Wynajęcie na tydzień średniej wielkości auta na lotnisku w Miami na Florydzie kosztuje amerykańskiego turystę 107 funtów, a Brytyjczyka - 117. Bilet w dwie strony do Nowego Jorku liniami Virgin Atlantic kosztuje Brytyjczyka 854 funty, a Amerykanina - 767. Bardzo wyraźne różnice pojawiają się też w Europie - Brytyjczycy płacą 450 funtów za wynajęcie na tydzień audi na lotnisku we Florencji, podczas gdy Włosi - tylko 265 funtów. Rzecznik wynajmującej samochody firmy Avis wyjaśnił, że ceny te odzwierciedlają nie tylko sytuację rynkową, ale również koszty, w tym ubezpieczenia. Zaprzeczył, by brytyjscy turyści byli wykorzystywani: "Rynek wynajmu samochodów jest bardzo konkurencyjny". Przedstawiciel Narodowej Rady Konsumentów powiedział, że niektóre ceny są w Wielkie Brytanii sztucznie windowane i utrzymywane na wysokim poziomie. "To wynik braku konkurencyjności" - podkreślił.

39. Pielgrzymka na rolkach
"Życie Warszawy": "Z warszawskiego Bemowa wyruszyła wczoraj pielgrzymka do Częstochowy... na rolkach. Poprowadził ją nieformalny duszpasterz osiedlowych rolkarzy ks. Artur Paprocki". "Piesza pielgrzymka ze stolicy na Jasną Górę trwa dziesięć dni. - Na rolkach jest szybciej: jedzie się tylko cztery - wyjaśnia ks. Paprocki. Kierowana przez niego grupa 25 nietypowych pielgrzymów będzie pokonywała 75 kilometrów dziennie. - Dla osób niewprawionych to kosmiczna odległość, ale dla nas żaden wyczyn - zapewnia kapłan. Pomysł zorganizowania pielgrzymki rolkarzy powstał spontanicznie" - czytamy w dzienniku. "Niedaleko kościoła Matki Bożej Królowej Aniołów na Bemowie, gdzie pracuje ks. Artur, grupa chłopaków jeździła na rolkach. Dwa lata temu dołączył do nich kapłan. - Po pewnym czasie stwierdziliśmy, że skoro jeździmy po osiedlu, dlaczego nie spróbować na Jasną Górę - wyjaśnia ksiądz. Podczas trasy pielgrzymi realizują pełen program pielgrzymkowy. Modlą się, śpiewają piosenki, uczestniczą w religijnych konferencjach" - podaje "Życie Warszawy". "Pomysł warszawskiego duszpasterza to nie jedyny praktykowany w Polsce nietypowy sposób pielgrzymowania. Na Jasną Górę jeżdżą też kolarze, od 1990 roku z Bytowa wyrusza pielgrzymka biegaczy. Szczególnie widowiskowa jest jednak pielgrzymka konna, jaka od czterech lat udaje się do Częstochowy z Zaręb Kościelnych. Kawalerzyści jadą w pełnym rynsztunku, z charakterystycznymi lancami oraz sztandarem z wizerunkiem Maryi. Od 24 lat w czerwcu, w dniu św. Piotra, odbywa się natomiast z Helu do Pucka pielgrzymka rybaków na kutrach" - czytamy na łamach "Życia Warszawy".

40. "Wirtualna dziewczyna" przez komórkę
Musisz ją zabawiać rozmową i rozpieszczać prezentami, ale nigdy nie zobaczysz jej na żywo - informuje firma z Hongkongu, która wprowadza na rynek "wirtualną dziewczynę" dla klientów posiadających telefon komórkowy z technologią trzeciej generacji (3G). Dziewczyna - pojawiająca się na ekranie telefonu animowana postać - nie siedzi spokojnie we wnętrzu aparatu, ale wymaga wiele uwagi ze strony zalotnika, np. wirtualnych kwiatów i diamentów, za które oczywiście trzeba będzie zapłacić. Dzięki tym prezentom znajomość będzie przechodzić kolejne stopnie zaawansowania. Aby nawiązać znajomość z "wirtualną dziewczyną", trzeba wysłać do niej SMS-a, po otrzymaniu którego oddzwoni. Firma z Hongkongu ma zamiar na początku przyszłego roku wprowadzić do sprzedaży również "wirtualnego chłopaka". "Wirtualna dziewczyna" ma trafić do sklepów pod koniec listopada tego roku. Oferta będzie dostępna w trzech językach: angielskim, koreańskim i japońskim. Jak dotąd jednak żaden z operatorów technologii 3G nie podpisał umowy z firmą.

41. Nastolatki udają, że biorą narkotyki, by być cool
Brytyjskie nastolatki udają, że biorą narkotyki, aby lepiej wyglądać w oczach swoich rówieśników - podaje serwis BBC, opierając się na przeprowadzonym w Wielkiej Brytanii sondażu. 20 proc. ankietowanych nastolatków w wieku 11-18 lat powiedziało, że ich znajomi poddają się presji otoczenia i udają, że biorą narkotyki. Badanie wykazało, że chłopcy są do takich zachowań dwa razy bardziej skłonni niż dziewczyny. Połowa ankietowanych nastolatków powiedziała, że potrzeba dostosowania się do presji grupy decyduje o zachowaniu ich znajomych. Socjolog i autor raportu dr Peter Marsh tak tłumaczy to zachowanie: "Dzisiaj nastolatki uczą się rozumieć, kim są, określając siebie w ramach pewnych więzi społecznych i przypisania do takiej czy innej grupy rówieśniczej". "Gusty muzyczne czy wygląd to oczywiste sposoby określenia samego siebie, ale to, jak młodzi ludzie o sobie opowiadają rówieśnikom, także pomaga im w jakiś sposób dokonać samookreślenia" - dodaje socjolog. Darren Hall z organizacji pomocy ofiarom narkotyków "Frank" zauważył, że pocieszające jest, iż młodzi ludzie często ograniczają się do rozprawiania o narkotykach, zamiast z nimi eksperymentować.

42. Teściowa największym skarbem?
Ponad 56 procent włoskich rodzin wybrało się z teściową na tegoroczne wakacje. Włosi odkryli, że instytucja teściowej jest największym skarbem domowego ogniska. Według sondażu, przeprowadzonego przez psychologów, zdaniem 56 procent Włochów tylko teściowa potrafi dobrze ugotować, kupić wszystko co potrzebne i jeszcze zaoszczędzić co najmniej 20 procent. W dobie drożyzny to bardzo cenna umiejętność. Dlatego też na tegoroczne wakacje wiele włoskich rodzin wybrało się z teściową. Nie tylko gotowała, ale i prała, prasowała i zajmowała się dziećmi. Widać, że czyniła to z doskonałym efektem, gdyż 58 procent ankietowanych postanowiło zaangażować teściową na stałe, proponując jej, aby zamieszkała z rodziną. Psychologowie, którzy przeprowadzili sondaż obawiają się jednak, że jest to decyzja ryzykowna i niewiele teściowych zdecyduje się na rolę gosposi. Co innego miesiąc nad morzem a co innego cały rok.

43. Źródła wody mineralnej w centrum Moskwy
W centrum Moskwy, w podziemiach Nowego Arbatu rusza remont dwóch źródeł wody mineralnej. W ostatnich 15 latach były one nieczynne. Studnie o głębokości 1080 i 450 metrów wywiercono jeszcze w latach 50. ubiegłego stulecia. Z jednej tłoczono solanki służące, bardziej niż do picia, jako dodatek do kąpieli leczniczych. Z drugiego odwiertu płynęła woda stołowa, także o właściwościach leczniczych. Lekarze przepisywali ją przy chorobach żołądka i układu pokarmowego. Przez ostatnie 15 lat studnie były zamknięte, bo nie znajdowano środków na ich renowację -oczyszczenie i zainstalowanie nowych pomp. Teraz je znaleziono i - jak żartobliwie prognozuje Aleksandr Razumow z ministerstwa zdrowia Rosji - do "wód" w Moskwie jeździć będą wkrótce wszyscy chętni jak do Karlowych Warów.

44. 4-letni "lekarz" uratował swoją mamę
4-letni chłopiec z Liverpoolu uratował matce życie i otworzył lekarzom drzwi ubrany we własny lekarski fartuch. Mały Bradley Davies powitał sanitariuszy ubrany w biały kitelek i zabawkowy stetoskop, jednak pomoc, jakiej dzielił chorej na cukrzycę mamie, była jak najbardziej profesjonalna. Mama chłopca tłumaczyła mu wcześniej, w jaki sposób można podnieść poziom cukru, kiedy więc zaczęła tracić przytomność i wpadła w śpiączkę, dzielny malec nakarmił ją mlekiem i ciastkiem, a następnie zadzwonił po pogotowie.

45. Pijany kierowca przespał wypadek
Samochód ciężarowy staranował we Frankfurcie nad Menem latarnię i znak drogowy, wpadł w poślizg i stoczył się z jezdni. Kierowca niczego nie zauważył, bowiem był zbyt pijany. Kiedy policjanci przybyli na miejsce wypadku i otworzyli drzwi ciężarówki, śpiący 29-letni kierowca po prostu wpadł im w ręce. Badanie alkomatem wykazało 3,5 promila.

46. Straż miejska zablokowała policyjny samochód
Angielski policjant Mark Doble odkrył, że w czasie, kiedy prowadził śledztwo w sprawie włamania, na koła jego samochodu patrolowego założono blokadę. Strażnik miejski wyjaśnił zdumionemu funkcjonariuszowi, że skoro nie uczestniczył w akcji policyjnej, powinien znaleźć odpowiedniejsze miejsce na zaparkowanie samochodu.

47. Pił wyszukane drinki: Trafił na obserwację
Wyszukane drinki zamawiał w najelegantszych krakowskich lokalach 30-letni mężczyzna, chociaż nie miał pieniędzy, żeby za nie zapłacić. Stanął przed sądem, a kiedy zaraz po zwolnieniu powtórzył "drinkowy maraton" - trafił na obserwację do szpitala psychiatrycznego. Biegły psychiatra uznał, że na wolności zagraża sobie i innym. Wykaz trunków, jakie 30-latek zamawiał pewnego letniego dnia w Wierzynku, jest długi i barwny. Najpierw markowa wódka, potem markowe piwo, zaraz po kiełbaskach frankfurterkach martini, potem red bull, markowy rum, dwa soki owocowe... Wszystko za 170 zł, których nie miał. Doprowadzony przez strażników miejskich do sądu grodzkiego, został na drugi dzień skazany. Orzeczoną grzywnę sąd zaliczył w poczet dwudniowego okresu zatrzymania. Mężczyzna po południu opuścił więc sąd wolny i... spragniony. Udał się do nowo otwartego luksusowego hotelu w pobliżu Rynku Głównego i wypił: dwie markowe whisky, colę, firmową wódkę skandynawską, likier, rum, koniak wysokiej klasy, francuską wodę mineralną, whisky, likier, dwa rumy, znów koniak, znów rum, wszystko za 254 zł. Tym razem sąd grodzki oceniając całość materiału dowodowego, zwrócił się o pomoc do biegłego lekarza psychiatry. Opinia lekarza była jednoznaczna: konsument zagraża sobie oraz innym i powinien być umieszczony na obserwacji w szpitalu psychiatrycznym. Mężczyzna nie był zaskoczony stanowiskiem lekarza. Przyznał, że co dwa lata "tak coś go łapie" i że wiele razy był już w szpitalu psychiatrycznym. Dlatego nie złożył zażalenia na postanowienie sądu o umieszczeniu go na obserwacji w szpitalu.

48. Inhalacja - przyswajanie alkoholu bez kalorii
Pewna firma amerykańska zaczęła produkcję inhalatorów umożliwiających "przyswajanie alkoholu bez kalorii i węglowodanów", dzięki którym konsument może z czystym sumieniem powiedzieć, że nie pił alkoholu. Urządzenie o nazwie AWOL (Alcohol Without Liquid = Alkohol bez cieczy) odparowuje mieszankę alkoholu i tlenu, a następnie przepompowuje uzyskany gaz do ręcznego inhalatora, z którego użytkownik może wdychać mgiełkę z whisky, wódki lub jakiegokolwiek innego rodzaju alkoholu. ?Alkohol dociera do krwi przez płuca, a nie żołądek, więc nie przyswajamy wysokokalorycznych węglowodanów. Wdychając alkoholową mgiełkę czujemy się tak samo, jak po spożyciu alkoholu, chociaż objawy są trochę łagodniejsze, ponieważ efekt wypicia jednego kieliszka pojawia się dopiero po 20 minutach wdychania?, mówi Kevin Morse, prezes firmy Spirit Partners Inc. zajmującej się produkcją i dystrybucją inhalatorów AWOL.

49. Modelka chce przytyć, ale jej się nie udaje
Modelka Elizabeth Jagger, córka lidera "Rolling Stonesów", dostała od swych szefów polecenie, by nieco przytyć. Inaczej grozi jej utrata kontraktu z kosmetyczną firmą Lancome. Lizzie próbuje przybrać na wadze, ale na razie jej się to nie udaje. 20-letnia córka Micka Jaggera i byłej modelki Jerry Hall, która ma podpisany z Lancome ośmioletni kontrakt wart 1,8 mln dolarów, straciła ostatnio na wadze tyle, że zaczęła nosić o rozmiar mniejsze ubrania. Lancome ostrzegł po trzech latach kontraktu, że jeśli modelce nie przybędzie kilku kilogramów, to firma podpisze umowę ze starszą o 10 lat modelką LOreal, Aishwaryą Rai. Lizzie Jagger zaprzecza pogłoskom, że jej rachityczny wygląd ma związek z chorobą. Twierdzi, że szczupłą sylwetkę zawdzięcza specyficznej przemianie materii. "Mam kłopot odwrotny niż większość modelek, dla których problemem jest schudnięcie. Jestem dość chuda i mówią mi, że powinnam przytyć. Ale nie udaje mi się to, choć jem wszystko. Odziedziczyłam metabolizm po tacie, a ten nigdy nie przytył" - wyznała Lizzie.

50. 9-latek pobił rekord w liczbie wykonanych pompek
9-letni Rosjanin pobił rekord świata w liczbie pompek wykonanych w ciągu 6,5 godziny. Mały Pasza Gusejnov z Moskwy zrobił aż 9 263 pompki, pozwalając sobie jedynie na 5-minutową przerwę na picie i wizytę w toalecie w ciągu każdej godziny.

komentarze: 1 |

Komentarze do "Różne ciekawostki ze świata"

ciekawostki - 2007-07-07 23:14:43
cekawe spoko
autor: ~jaru



podaj: imi
e-mail
temat
tre
 

0.49 |