|
|
 |
Naukowcy z Genewskiej Szkoły Biznesu opracowali wzór na idealną żonę. Stwierdzili, że narzeczona powinna być 5 lat młodsza oraz inteligentniejsza od swego wybranka oraz pochodzić z tej samej grupy kulturowej. Spełnienie wszystkich wymogów aż o jedną piątą zwiększa szanse na długie i szczęśliwe pożycie.
Wyniki szwajcarskiego studium opublikowano w European Journal of Operational Research. Poszukując czynników najważniejszych dla udanego związku, jego autorzy zbadali 1074 pary w wieku od 19 do 75 lat. To dzięki temu stwierdzili, że kobieta powinna być o co najmniej 27% bardziej inteligentna od mężczyzny. Co więcej, ona powinna ukończyć studia, a on nie. Poślubienie osoby po rozwodzie zmniejszało szanse na małżeński błogostan.
czytaj dalej
Jeśli ludzie zastosują się do tych wytycznych wyboru partnera, mogą o 20% zwiększyć swoje szanse na szczęśliwe i udane małżeństwo - zaznacza szef ekipy badawczej Nguyen Vi Cao.
|
|
|
 |
Ma 69 lat i jest DJ-ką. Nie występuje jednak w domu spokojnej starości, lecz w... najbardziej prestiżowych paryskich klubach. Mowa o DJ Ruth Flowers.
DJ Ruth Flowers jest Brytyjką, lecz największe sukcesy odnosi we Francji i obecnie występuje w najbardziej prestiżowych klubach Paryża. Grała też na imprezie towarzyszącej filmowemu festiwalowi w Cannes.
Na początku nie chcieli jej wpuścić do klubu
Po raz pierwszy atmosferę dyskoteki Ruth Flowers poczuła kilka lat temu: trafiła do klubu, bo wnuczek zaprosił ją na urodziny. Nie było jednak łatwo, bo ochroniarze - być może właśnie ze względu na wiek - nie chcieli jej wpuścić do środka.
Kiedy już udało się jej wejść do środka, pokochała klubowe klimaty. Za namową znajomych i rodziny postanowiła rozpocząć karierę DJ-ki. Udało się. Teraz gra nie tylko w klubach, ale rozpoczyna też nagrywanie swojej własnej płyty. [Filmik, zdjęcia - czytaj dalej]
|
|
|
 |
Leciał i leciał i leciał...
Ale udało się ustanowić rekord. Seth Enslow pokonał odległość 55 metrów i 99 centymetrów, dosłownie lecąc w powietrzu na swoim Harleyu (lekko podrasowany model XR1200). Spektakularny pokaz odbył się w Barangaroo na przedmieściach Sydney. Enslow szykował się do niego od roku. Podejmował już wcześniej próbę pobicia rekordu, ale wtedy skończyło się paskudnym upadkiem i poważną kontuzją barku. Teraz też lądowanie do najłatwiejszych nie należało.
Poprzedni rekord ustanowił w 1999 roku Bubba Blackwell w Las Vegas. Bubba ''przeleciał'' wtedy 47 metrów i 85 centymetrów. [filmik - czytaj dalej]
|
|
|
 |
Leciał z Polski do Anglii.
Mężczyzna wziął udział w loterii na pokładzie samolotu. Wygrał i natychmiast zażądał wypłaty 10 tysięcy euro. Okazało się to niemożliwe, więc zdenerwowany zwycięzca po prostu wstał i... zjadł kupon - informuje serwis BBC.
Rzecznik Ryanaira potwierdza, że do zdarzenia doszło 26 lutego na pokładzie samolotu lecącego z Krakowa do East Middlands w Anglii. Linie lotnicze nie ujawniły tożsamości desperata.
Załoga samolotu i pasażerowie usiłowali przekonać mężczyznę, żeby tego nie robił - zapewnia rzecznik linii Stephen McNamara. Bezskutecznie.
Jak wyjaśnił McNamara, dane zwycięzców muszą być sprawdzone przed wypłatą nagrody, a po wygraną trzeba się zgłosić do producenta konkursowych zdrapek. Poza tym załoga samolotu, nawet gdyby mogła, nie miała przy sobie 10 tys. euro w gotówce.
|
|
|
 |
Znudzenie może być bardzo szkodliwe dla zdrowia. Naukowcy brytyjscy odkryli, że osoby, które często się nudzą, umierają znacznie młodziej, niż osoby, które potrafią zorganizować sobie czas.
Zdaniem badaczy z londyńskiego University College, sama nuda nie jest niebezpieczna dla zdrowia, ale może być objawem "szkodliwego stylu życia" obejmującego m.in. nadmierne spożycie alkoholu, palenie papierosów, nadużywanie narkotyków oraz problemy natury psychologicznej.
Badacze przeanalizowali kwestionariusze wypełniane w latach 1985-88 przez ponad 7000 urzędników państwowych w wieku 35-55 lat i odkryli, że osoby, które najczęściej deklarowały znudzenie, najczęściej umierały z powodu chorób układu krążenia. Jednocześnie efekt ten okazał się słabszy, kiedy uwzględniono stan zdrowia oraz niezdrowy tryb życia ankietowanych, co oznacza, że podatność na nudę jest silnie związana z innymi czynnikami zwiększającymi ryzyko przedwczesnego zgonu.
|
|
|
 |
72-letni boss cosa nostry Masino Spadaro uzyskał tytuł magistra filozofii. Obrona jego pracy dyplomowej, poświęconej filozofii Gandhiego odbyła się w więzieniu w Spoleto w środkowych Włoszech, gdzie odbywa karę dożywocia.
Mafioso uzyskał najwyższą ocenę z wyróżnieniem. Spadaro, uważany za legendarnego bossa mafii w dzielnicy Kalsa w Palermo, przebywa w więzieniu od 1983 roku.
czytaj dalej
Przypomina się, że swoje "filozoficzne" podejście do życia zaprezentował już ponad ćwierć wieku temu, podczas wielkiego procesu cosa nostry w sprawie kontrabandy. Na ławie oskarżonych przedstawił się jako dobrodziej i tłumaczył, że dzięki przemytowi papierosów udało mu się poprawić byt setek rodzin z biednej dzielnicy miasta.
Teraz zaś Spadaro obronił pracę dyplomową na temat wolnej od przemocy filozofii Gandhiego. Odbywa zaś karę dożywocia za wydanie rozkazu zabicia karabiniera w Palermo w 1981 roku.
"Spadaro wkroczył na drogę, która uczyniła z niego kogoś innego.
|
|
|
 |
Jedna z największych na świecie firm wydobywających diamenty, Petra Diamonds, sprzedała w piątek 507-karatowy kamień za 35,3 mln dolarów. To rekordowa cena, jaką kiedykolwiek zapłacono za nieoszlifowany diament.
Analitycy szacowali wartość kamienia, jednego z 20 największych surowych diamentów wysokiej jakości na świecie, na około 25 milionów dolarów.
czytaj dalej
"Cullinan Heritage (jak nazywa się kamień) słusznie osiągnął cenę 35,3 mln. dol., najwyższą jaką kiedykolwiek udało się uzyskać za nieoszlifowany diament, ponieważ ma on potencjał, aby zrobić z niego jeden z najważniejszych na świecie oszlifowanych klejnotów" - uważa szef Petry Johan Dippenaar.
Petra poinformowała, że kamień kupiła na aukcji firma Chow Tai Fook Jewellery z Hongkongu.
Kamień znaleziono we wrześniu ubiegłego roku w należącej w 74 proc. do Petry kopalni Cullinan w RPA, którą odkupiła ona od innego giganta firmy De Beers w 2007 roku.
|
|
|
 |
Amerykanie są coraz grubsi w talii; średni obwód pasa mężczyzny, mieszkańca USA, powiększył się od 1960 roku o 10 cm, a kobiety prawie o 17 cm - donosi gazeta "Chicago Sun-Times".
Pół wieku temu przeciętny Amerykanin miał w pasie ok. 89 cm, a Amerykanka 76 cm - wynika z danych Ośrodka Zwalczania Chorób Zakaźnych (CDC) w Atlancie. Do 2000 r. średni obwód pasa mężczyzny w USA wzrósł do 99 cm, a kobiety do ponad 93 cm.
"Chicago Sun-Times" przy okazji zauważa, że mimo rosnących przeciętnych wymiarów mieszkańców USA, linie lotnicze od ponad 50 lat nie zmieniły wielkości siedzeń w samolotach, które od 1958 roku pozostają wciąż takie same - ich średnia szerokość wynosi od 43 do 50 cm.
REKLAMA
Przed tygodniem media opisywały przypadek reżysera Kevina Smitha, który został wyproszony z samolotu linii lotniczych Southwest Airlines, gdy zdaniem pilota nie zmieścił się na jednym siedzeniu, a nie zgodził się na wykupienie dodatkowego miejsca, czym naruszył przepisy tego przewoźnika.
|
|
|
 |
Za milion dolarów sprzedano rzadki egzemplarz pierwszego komiksu, w którym pojawił się Superman. Pobito w ten sposób rekord ustanowiony zaledwie rok temu.
Sprzedany w poniedziałek zeszyt z 1938 roku to pierwszy numer magazynu Action Comics. Postać Supermana, która się w nim pojawiła, otworzyła całą galerię komiksowych superbohaterów.
Biały kruk, na którego okładce Superman unosi nad głową samochód, kiedy pojawił się w sprzedaży kosztował zaledwie 10 centów.
Poprzednio rekordową cenę za komiks uzyskano w ubiegłym roku. Wówczas za inny egzemplarz pierwszego wydania Action Comics zapłacono 317 tys. dolarów. Obecnie osiągnięto wyższą cenę, ponieważ sprzedawany zeszyt był w lepszym stanie.
|
|
|
 |
Z badań przeprowadzonych na Uniwersytecie Stanforda wynika, że największymi oszustami są studenci informatyki. To właśnie oni nieproporcjonalnie często łamią kodeks honorowy uczelni.
Stanford to jeden ze 100 amerykańskich uniwersytetów, który posiada własny kodeks honorowy. Został on przyjęty w 1921 roku i zakazano w nim plagiatów, kopiowania i korzystania z cudzej pomocy podczas pisania prac zaliczeniowych, zdawania egzaminów itp. Przyłapanie na oszukiwaniu może skończyć się odebraniem stypendium, odrzuceniem pracy zaliczeniowej, zakazem uczestniczenia w konkretnych zajęciach czy też czasowym relegowaniem z uczelni.
czytaj dalej
Mimo to ciągu ostatnich 10 lat liczba przypadków oszustw rozpatrywanych przez uniwersytecki Judicial Panel zwiększyła się z 52 do 123. Jako, że na Stanford University studiuje 19 000 osób liczba oszukujących może wydawać się nieznaczna, jednak martwi ona władze uczelni.
Chris Griffith, szef Judicial Panel informuje, że częściej oszukują studenci niż studentki, a najbardziej nieuczciwi są informatycy. Stanowią oni zaledwie 6,5% kształcących się na uczelni, ale są sprawcami 23% naruszeń kodeksu honorowego.
|
|
|
 |
W Japonii wyprodukowano supercienką igłę nowego typu do strzykawek. Praktycznie nie powoduje ona bólu u pacjentów.
Jak podały tokijskie media, przeznaczona do pobierania krwi igła ma średnicę 0,23 mm.
czytaj dalej
Wytwórcy igły podkreślają, że ich wyrób pozbawiony jest mankamentów, jakie miały podobne supercienkie igły o nieco większej średnicy, wyprodukowane w Japonii przed 5 laty i stosowane do wstrzykiwania insuliny.
Cechą szczególną nowej igły jest to, że wejście do jej wnętrza składa się z kilku wewnętrznych kanałów. Japońscy wynalazcy twierdzą, że ta zmiana konstrukcyjna umożliwia bezbolesne pobranie krwi bez niszczenia podstawowych jej składników.
|
|
|
 |
W Wielkiej Brytanii rodzi się zupełnie nowy gatunek hobbystów- kolekcjonerzy starych telefonów komórkowych.
Zdaniem ekspertów, wychodzące już z użycia aparaty rozmiarów cegły już wkrótce mogą mieć kolosalną wartość na rynku kolekcjonerskim. W ciągu ostatniego roku portal retrobrick.com poświęcony właśnie handlowi starymi telefonami odnotował aż dwukrotny wzrost cen starych modeli. „Zainteresowanie starymi komórkami systematycznie rośnie. Ludzie kupują je z różnych powodów. Niektórzy nostalgicznie wspominają swoje pierwsze aparaty, inni szukają ciekawych dekoracji, a młodzi ludzie kupują telefony w starym stylu dla swoich dziadków, którzy potrzebują aparatów o większych przyciskach”, mówi Tom Cable z retrobrick.com.
|
|
|
 |
Za ponad 65 mln funtów sprzedano na aukcji w Londynie naturalnej wielkości brązową rzeźbę szwajcarskiego rzeźbiarza Alberto Giacomettiego. To najdrożej sprzedane dzieło sztuki w historii. Po ośmiu minutach ostrej i gwałtownej licytacji między co najmniej 10 potencjalnymi nabywcami "L'homme qui marche I" ("Idący człowiek I") został sprzedany anonimowemu klientowi - powiedział rzecznik londyńskiego domu aukcyjnego Sotheby's.
Sotheby's poinformował, że to najdroższe dzieło sztuki w historii. Anonimowy nabywca, licytujący przez telefon, zaproponował 58 mln funtów. Dodatkowe 7 mln to ubezpieczenie.
czytaj dalej
Przed aukcją rzeźbę wyceniano na 12-18 mln funtów. Uważa się ją za jedno z najważniejszych dzieł Giacomettiego.
Żyjący w latach 1901-1966 Alberto Giacometti oprócz rzeźby zajmował się także malarstwem i grafiką. Jego twórczość ocierała się o surrealizm i ekspresjonizm.
Dziennikarka branżowego pisma "The Art Newspaper" Georgina Adam twierdzi, że wysoka cena wynika z niewielkiej dostępności rzeźb szwajcarskiego artysty. [zdjęcie - czytaj dalej]
|
|
|
 |
Pewna nowozelandzka nastolatka nie przejęła się atakiem rekina, tylko zaczęła tak długo okładać go po głowie deską do sportów wodnych, aż się poddał. Swoją przygodę opowiedziała we wtorek mediom. 14-letnia Lydia Ward stała wraz z bratem w poniedziałek po pas w wodze na plaży Oreti na Wyspie Południowej, szykując się do wypłynięcia, gdy rekin - prawdopodobnie siedmioszpar plamisty - ugryzł ją w biodro. Dziewczyna twierdzi, że zauważyła napastnika dopiero w momencie ataku. - Zobaczyłam wyraz twarzy swojego brata, odwróciłam się w bok i zauważyłam w wodzie wielki szary kształt, więc walnęłam go w głowę deską boogie (jest to deska o połowę krótsza od surfingowej - red.) - powiedziała Ward w nowozelandzkim radiu. czytaj dalej Rodzeństwo szybko uciekło z wody. Matka dziewczyny powiedziała, że rekin, którzy mierzył około metra, rozerwał jej kostium i skaleczył skórę, ale nie było potrzeby zakładania szwów.
|
|
|
 |
Zastrzyk z botuliny blokuje nie tylko mięśnie, które marszczą nam brew, gdy się gniewamy. Może nawet zablokować rozumienie samego uczucia gniewu.
Do takiego wniosku doszedł David Havas, doktorant z University of Wisconsin-Madison, który przedstawił wyniki swoich badań na kongresie Society for Personal and Social Psychology w Las Vegas. Psycholog przeprowadził eksperyment z udziałem 40 ochotników, którzy poddali się zabiegowi wstrzyknięcia botoksu w mięśnie marszczące brwi.
Z innych doświadczeń psychologicznych wiadomo, że niemożność poruszania się wywołuje zmiany emocjonalne i poznawcze. Havas był więc ciekawy, czy niemożliwość wyrażania emocji za pomocą mimiki też będzie miała podobne następstwa.
Badane osoby miały za zadanie naciskać przycisk, gdy kończyli czytać pokazywane im zdania (na wyrywki sprawdzano też, czy pojęli ich sens, czy też po prostu wciskali guzik). Zdania te były emocjonalnie nacechowane, np. "nahalny telemarketer nie da człowiekowi dokończyć obiadu" wyrażające gniew, itd. Ochotnicy przechodzili ten test dwukrotnie. Raz przed, drugi raz dwa tygodnie po zastrzykach z botoksu.
Okazało się, że za długim razem badani nieco dłużej czytali zdania wyrażające smutek i gniew. "Choć różnice te nie były duże, były jednak znaczące" - powiedział David Havas cytowany przez serwis Newswise.
Gniew i smutek malują się na ludzkiej twarzy m.in. dzięki mięśniom, które u badanych zablokowano botoksem.
|
|
|
 |
Z powodu psa o imieniu Cent pracownicy schroniska dla zwierząt w rejonie Manchesteru musieli poduczyć się polskiego - pisze portal BBC News. Odkryli bowiem, że collie, który nie reaguje na komendy po angielsku, wbrew pierwszym przypuszczeniom nie jest głuchy, ale był wychowywany przez polską rodzinę. "Siad", "do mnie", "noga", "zostań", "aport" - te słówka opanowali, dzięki internetowi, pracownicy schroniska, by zajmować się Centem. W efekcie po czterech miesiącach pies jest już dwujęzyczny, bo opiekunowie również nauczyli go angielskich wersji tych poleceń (czyli: "sit", "come here", "heel", "stay", "fetch").
"Kiedy przybył, nie reagował na podstawowe komendy. Nie mogliśmy zrozumieć dlaczego, ale spojrzeliśmy w jego dokumenty - świadczyły, że pochodzi od polskiej rodziny" - opowiada Karen Heath ze schroniska. [zdjęcie - czytaj dalej]
|
|
|
 |
Za najzimniejsze miejsce na Ziemi od 1983 roku uznawany jest rejon rosyjskiej stacji badawczej Wostok na Antarktydzie. Jednak naukowcy podejrzewają, że znacznie zimniej może być w okolicach Dome Argus. Szacuje się, że temperatury w tym rejonie mogą spadać nawet do minus 100 stopni Celsjusza - podaje internetowe wydanie pisma "Newiscientist".
Dome Argus jest najwyższym punktem pokrywy lodowej we Wschodniej Antarktyce, na południe od Lodowca Szelfowego Amery'ego, znajdującym się na wysokości 4091 m n.p.m.
Oficjalnie palma pierwszeństwa należy jednak wciąż do stacji Wostok położonej nad Jeziorem Wostok na wysokości 3488 m n.p.m. Stacja została założona w 1957 roku, a najniższy rekordowy spadek temperatury do minus 89 stopni Celsjusza odnotowano 21 lipca 1983 r. Wynik ten trafił do Księgi Rekordów Guinnessa. Tak niskie spadki temperatur są możliwe m. in. dzięki lokalizacji stacji.
|
|
|
 |
Brytyjski emeryt, który postanowił skorzystać w ciągu jednego roku ze 100 różnych środków transportu, zrealizował swój cel z nadwyżką i znajdzie się w Księdze Rekordów Guinnessa po wykorzystaniu aż 136 różnych metod podróży.
W ciągu 2009 roku 82-letni Edwin Shackleton skorzystał m.in. z amfibii, katamaranu, łodzi ratunkowej, jachtu, wozu cygańskiego, odrzutowca, lotni i balonu. Będzie to już drugi wpis pomysłowego staruszka w Księdze Rekordów, bowiem w latach 70-tych jego nazwisko pojawiło się w niej po użyciu aż 861 różnych maszyn powietrznych.
|
|
|
 |
Ważący 232 kilogramy tuńczyk błękitnopłetwy został sprzedany we wtorek na giełdzie rybnej Tsukiji w Tokio za 16,3 mln jenów (122 tys. euro). Jest to drugi najdroższy okaz tuńczyka sprzedany w Japonii.
Nabywcy ogromnej ryby to właściciele restauracji sushi mieszczących się w Japonii i Hongkongu. Tuńczyk został złowiony u północnych wybrzeży Japonii i był jednym z 570 wystawionych na giełdzie we wtorek, w pierwszym dniu działalności rynku po przerwie świątecznej pod koniec roku.
Japonia jest głównym importerem tuńczyka, który - jak mówi szef giełdy Tsukiji, Keiichi Suzuki - "jest w sercu japońskiej kultury kulinarnej". Tymczasem wzmagają się apele o wprowadzenie ograniczeń na połowy ryby,
ponieważ zasoby tuńczyka na Morzu Środziemnym i Atlantyku stale się
zmniejszają.
|
|
|
 |
Choć pierwsze kalkulatory podobne do współczesnych - z klawiaturą i wyświetlaczem - pojawiły się dopiero w roku 1970, historia powstania elektronicznego kalkulatora sięga czasów II wojny światowej, a pierwsze maszyny liczące powstały znacznie wcześniej.
Pierwszymi urządzeniami do radzenia sobie ze skomplikowanymi obliczeniami były arytmometry - pierwszy arytmometr, który potrafił dodawać i odejmować, skonstruował w XVII wieku Blaise Pascal. Arytmometry mechaniczne, elektromechaniczne i elektroniczne wykorzystywane były przy pracach rachunkowych w biurach oraz do obliczeń w pracach projektowych. Jednak pojawiały się także urządzenia przenośne, w zasadzie kieszonkowe.
Podczas pobytu w obozie koncentracyjnym w Buchenwaldzie Curta Herzstarka zaprojektował mały poręczny mechaniczny kalkulator. Naukowcowi udało się przetrwać obóz i po zakończeniu II wojny światowej wyjechał do Lichtensteinu, aby dokończyć tam swoje dzieło, wprowadzone na rynek w roku 1948. Kalkulatory "Curta" przez długi czas były najlepszymi kalkulatorami, do czasu, gdy zastąpiono je nowszymi, elektronicznymi. W porównaniu z innymi maszynami liczącymi miały kieszonkowe rozmiary i liczyły z dużą dokładnością, oferując przy tym prostą i szybką obsługę wielu działań. Kalkulator produkowano w dwóch wersjach: typ I który powstał w nakładzie 80000 egzemplarzy i typ II wyprodukowany w ilości 60 000 sztuk. Produkcję kalkulatorów Curta zakończono w 1970 roku.
W 1941 roku Konrad Zuse ukończył w Niemczech prace nad maszyną nazwaną Z3, która wykonywała obliczenia na liczbach binarnych zapisanych w reprezentacji, nazywanej dzisiaj zmiennopozycyjną, sterowane zewnętrznym programem podawanym za pomocą perforowanej taśmy filmowej.
|
|
|
|
 |
Statystyczna Polka: żyje 77 lat, wychodzi za mąż mając 24 lata i ma mniej niż dwójkę dzieci, mierzy 160 centymetrów i waży około 70 kilogramów, na kosmetyki wydaje miesięcznie 25 złotych, co roku kupuje 2 i pół pary butów. (2005)
...więcej ciekawostek
|
|
|