Breaking Bad v The Walking Dead

Breaking Bad v The Walking Dead.

Dwa seriale stacji AMC, które sprawiły, że produkcje telewizyjne weszły na jeszcze wyższy poziom. Zarówno jeśli chodzi o kreację bohaterów, realizację, ale także przekaz. W tej kablówce nie boją się trudnych tematów i środków przekazu. Dziś z Rafałem, naszym nowym Duchowym Kulturystą porównamy różne elementy Breaking Bad i The Walking Dead. Na koniec też mamy dla Was pewną niespodziankę związaną z tymi produkcjami.

TEKST ZAWIERA SPOILERY

Najlepsza postać

Kuba

Na mnie zdecydowanie większe wrażenie robiło Breaking Bad. Mimo tego i w The Walking Dead mam swoich ulubionych bohaterów. Obydwa seriale stoją aktorsko na bardzo wysokim poziomie, zatem wybór chyba nie będzie dla nas łatwy prawda? Ja głosuję w takim razie na Saula Goodmana, który jest postacią naprawdę ciekawą mimo tego, że na pierwszy rzut oka wydaje się tylko typowym “papugą” broniącym kryminalistów.W The Walking Dead z kolei zawsze z ogromną przyjemnością oglądam poczynania Daryla. Mruk, wymiatacz, świetny kusznik. Postać pełna tajemnic. On mrok nosił w sobie od samego początku serialowej historii, teraz za sprawą innych ludzi staje się właśnie bardziej człowiekiem, niż wcześniej.

Rafał

Najciekawszym bohaterem w Breaking Bad zawsze będzie dla mnie Jesse Pinkman. Przede wszystkim dlatego, że jest to bardzo dobrze poprowadzona postać.Wydaje się być zwykłym ćpunkiem, jednak pod tą maską kryje się o wiele więcej. W serialu jak na dłoni widać, że kieruje nim wiele emocji. Zakochuje się, boi się, jest porywczy, a czasami wydaje się, że sam nie wie co robi. Z odcinka na odcinek każda ta emocja ewoluuje, co pozwala widzowi jeszcze lepiej poznać Pinkmana. Do tego kilkukrotnie słyszałem, że jestem do Aarona Paula podobny, więc punkcik dla Jessego. Bitch.Twórcy The Walking Dead mają zdecydowanie szersze pole do popisu. Każdy z nas zmieniłby się podczas zombie apokalipsy, i nie inaczej jest w przypadku bohaterów serialu Kirkmana. Ciężko jest wybrać jednego bohatera, ale skoro muszę, to byłby to Rick. Ma wszystko czego szukam u głównego protagonisty. Jest bardzo pewny siebie, zrobi wszystko w obliczu zagrożenia (nawet odgryzie ucho oponentowi), a do tego jest świetnie zagrany. Andrew Lincoln urodził się dla tej roli i nie wyobrażam sobie innego aktora, który tak fantastycznie oddałby na ekranie przemianę Grimesa.

Kuba
Tak, przemiana Ricka jest naprawdę mocna, bo momentami z rozsądnego faceta staje się bestią. Mimo tego Walter White był chyba większym potworem, nie chciałem go wymieniać jako najlepszej postaci, bo w sumie Breaking Bad jest bardzo równe pod względem aktorskim.

 

Najgorsza postać

Kuba
Dobra, było o najlepszych postaciach, a kto był najgorszy? Żony. W obu przydpadkach. Skyler i Lori. W tej materii pewnie się zgodzimy. Obydwie knują, wkurzają widzów i zwyczajnie dokładają zmartwień swoim mężom, którzy i tak stają przed wyzwaniami z którymi większość z nas nie dałaby sobie rady. Już widzę, że klawiatura Cię świerzbi żeby jakoś dosadniej się wypowiedzieć o tych postaciach, prawda?
Rafał
Żebyś wiedział. W tej kategorii zgadzamy się w 100%. Skyler jest strasznie natrętna, marudna i narzekająca dosłownie na wszystko. Nie mam pojęcia, czy taka miała być żona Waltera, ale jeżeli właśnie taki zamiar mieli twórcy Breaking Bad, to wielkie brawa dla Anny Gunn, bo bycie wrzodem na tyłku wyszło jej znakomicie. Tego samego nie mogę powiedzieć o Sarze Callies, czyli serialowej Lori Grimes z The Walking Dead. Postać poległa już na etapie castingu, bo aktorka nie nadawała się do tej roli. Nie wczuła się w klimat zombie apokalipsy i było to widać w praktycznie każdej scenie. Sama postać też nie była ciekawa i dość szybko wypadła z TWD. Szkoda, że Skyler nie wyszło samobójstwo w basenie, bo mielibyśmy dwa problemy z głowy…

Najlepszy element serialu

Kuba

W przypadku Breaking Bad to wszechobecne nawiązania i smaczki. W jednym z sezonów na początku każdego odcinka oglądaliśmy czarno białe sekwencje z których nie za wiele wynikało. Dopiero potem odkrywaliśmy, że chodziło o katastrofę lotniczą i pluszaka, który wpadł do basenu Waltera. Takich motywów jest więcej, jak chociażby moment, gdy jadąc przez pustynię White mija zgubione na samym początku swojej przygody spodnie! Zatem dla mnie najlepszą rzeczą jest “ciągłość” uniwersum w którym dzieje się akcja i brak sterylności. Każda zmiana i drobny aspekt mają wpływ na bieg wydarzeń.W Walking Dead wybór dla mnie jest prosty. Czołówka, z niesamowitą muzyką i klimatem, który sprawia, że wejście w każdy epizod jest niezwykle łatwe. Nie jest też za długie, a dzięki odpowiedniej stylistyce wywołuje ciarki na rękach.

Rafał

 

Gra aktorska w Breaking Bad jest po prostu wyjątkowa. Fabułę można było łatwo popsuć złą obsadą, jednak to nie mogło się stać mając w drużynie nazwiska takie jak Cranston, Paul, Odenkirk, Esposito i oczywiście Banks. Każda z tych gwiazd zagrała po prostu fenomenalnie. To dzięki nim Breaking Bad jest takim kultowym show.Przewaga The Walking Dead nad BB tkwi w sposobie rozwijania postaci. U Gilligana prawdziwą przemianę przechodzą tak naprawdę tylko dwie postacie – Walter i Jesse. W TWD każdy z bohaterów ewoluuje na swój unikalny sposób. Niektórzy stają się nieobliczalni, inni nie mogą sobie poradzić z apokalipsą zombie. Twardziele zmieniają się w mięczaków i odwrotnie.

Najlepszy odcinek

Kuba

 

W Breaking Bad to chyba będzie epizod w którym Walter dowiaduje się, że rak jest w odwrocie. Rewelacyjna gra Bryana Cranstona w scenie, gdy jego rodzina się cieszy, a w nim narasta furia. To chyba za takie rzeczy zgarnął tyle nagród Emmy. Sugestywna mimika, zaciskanie zębów. I późniejszy wybuch złości. Bo przecież on tutaj ryzykuje życiem, odlicza dni do śmierci, a nagle wszystko odroczono. W jego przypadku nie można było mówić o uldze.Najlepszy epizod w serialu o zombie? To chyba taki, gdy ich tak naprawdę nie jest zbyt dużo i to ludzie są głównym zagrożeniem oraz prawdziwymi bestiami. Chodzi mi konkretnie o odcinek w którym Carol zamienia się w Rambo i odbija swoich towarzyszy z niewoli kanibali rządzących Terminusem. To chyba najlepszy kawałek akcji i pokaz jak zmieniła się postać grana przez Mellissę McBride w historii całej serii.

Rafał

 

Ciężko wybrać najlepszy odcinek w Breaking Bad, więc tego nie zrobię. Przypomnę za to ten, który zapadł mi najbardziej w pamięć. “Fly” jest dziesiątym odcinkiem sezonu trzeciego i co najciekawszego, tego epizodu miało w ogóle nie być. Nie dzieje się w nim zupełnie nic, co miałoby związek na fabułę. Został stworzony, ponieważ twórcą zostało po prostu za dużo pieniędzy (a mogli dać mi…). Taki zabieg nazywa się “bottle episode”. Co mnie w “Fly” urzekło najbardziej? Dialogi pomiędzy głównymi bohaterami. Przez cały odcinek Jesse oraz Walter zmagają się z tytułowym owadem prowadząc przy okazji rozmowę, która jak możecie się domyślić jest przezabawna i nieco pokręcona, jak to zawsze bywa, gdy ten duet ze sobą konwersuje.W przypadku The Walking Dead moje serce należy do odcinku Too Far Gone, czyli finału midseasonu czwartego. Pojedynek pomiędzy broniącymi więzienia, a mieszkańcami Woodbury na czele z Gubernatorem nie mógł się nie podobać. Epizod miał wszystko co najbardziej lubię w show Kirkmana – hordy zombiaków, dużo trupów, nieustającą akcję oraz krzyk “CORAAAL” Ricka Grimesa. Cudowny odcinek.

Easter Eggi

Uwielbiamy Epic Rap Battles of History – internetowe show, które konfrontuje postacie w hip-hopowych bitwach. Oba seriale o których z Kubą pisaliśmy znalazły uznanie w oczach twórców ERB i stworzono bardzo wyjątkowy pojedynek: Rick Grimes vs. Walter White.

W The Walkind Dead znajduje się również wiele ciekawych nawiązań do metamfetaminy tworzonej przez Waltera i Jessego. W sezonie drugim w trakcie sceny podczas której Daryl wyjmuje z torby rzeczy swojego brata możemy zauważyć foliową torbę z lekami, na dnie której znajduje się niebieski narkotyk z BB. Z kolei podczas rozmowy Daryla z Rickiem wspomniany jest “mały ćpun, który krzyczał “I’m gonna kill you. Bitch.” – skojarzenie nasuwa się samo

W pierwszym sezonie TWD Glenn rozjeźdza zombiaki Dodgem Challengerem. Podobne auto Walter kupuje w prezencie swojemu synowi. Skyler jednak nie jest zadowolona z tego podarku i każe White’owi zwrócić samochód i porozmawiać z managerem salonu, który na imię miał… Glenn.

Czy mamy zatem do czynienia z jednym uniwersum, a może to zwyczajne mrugnięcie okiem do spostrzegawczych widzów? Póki co twórcy nie zabrali głosu w tej sprawie. Wiemy jednak jedno. Obydwie te serie zmieniają oblicze telewizji i odcisnęły mocne piętno na sposobie kręcenia seriali. Breaking Bad już się zakończyło, ale przed nami wciąż nowe sezony The Walking Dead. Oby jak najwięcej. Jesteśmy również ciekawi, które postacie według Was zasługują na miano najlepszych/najgorszych i jakie są najlepsze elementy BB i TWD.